AMY&PINK

otwarte oczy otwarty umysł otwarta szafa

 
RSS Feed

Zamiast pięknych zdjęć historia, od której krew się gotuje, czyli hipokryzji H&M ciąg dalszy. Kilka tygodni temu New York Times rozpętał medialną burzę w związku z odkryciem, że H&M, podobnie jak Wal-Mart, woli niesprzedane ciuchy pociąć i wyrzucić, zamiast oddać potrzebującym (więcej tu), a tymczasem w tym tygodniu kolejna “dobra” wiadomość.

    hm

      Niemiecka edycja Financial Times opublikowała artykuł, w którym oskarża H&M oraz inne masowe marki, m.in. Tchibo i C&A o brak wiarygodnego monitoringu dostawców, który doprowadził do tego, że koszulki z bawełny certyfikowanej jako ekologiczna zawierają również bawełnę modyfikowaną genetycznie, czego system certyfikacji nie dopuszcza. W skrócie rzecz ujmując, produkty sprzedawane jako bawełna ekologiczna wcale ekologiczne nie są. Dyskusja trwa, wypowiedzi wszystkich zaangażowanych stron można publikuje m.in. Ecouterre, polecam lekturę.

        Jakie to ma znaczenie? Otóż duże, bo historie takie jak ta podkopują zaufanie konsumentów i konsumentek do systemów certyfikacji. A tymczasem bawełna konwencjonalna, zajmując zaledwie 3% światowej powierzchni upraw, zużywa 25% nawozów sztucznych i jest, po kawie, najbardziej naszprycowaną pestycydami rośliną uprawną. A te chemikalia trafiają później do środowiska naturalnego, a dalej oczywiście do organizmu człowieka, poprzez wody gruntowe czy bawełnę wykorzystywaną np. w przemyśle spożywczym czy jako pasze dla zwierząt. Czekamy na wyjaśnienia!

          Zdjęcie:

          Comments Off

          Oryx.72flamingo.72

          Za oknem zima, a mi w głowie ciągle sukienki – dziś Mika Organic, młoda nowojorska marka, za którą stoi Mika Machida, japońska artystka i projektantka. Jej ubraniami zachwycały się m.in. redaktorki japońskiej edycji Vogue.

          Sukienki Miki, szyte w Nowym Jorku i ręcznie drukowane, powstają z materiału będącego mieszanką bawełny ekologicznej i włókna z konopii.
          Oprócz flamingów i kozic, na sukienkach, topach i legginsach z kolekcji Mika Organic znajdziecie cały zwierzyniec: słonie, motyle, płaszczki, a nawet ptasie gniazdo!

          Włókno konopne (tak, to same konopie!) stało się ostatnio bardzo popularne w produkcji ekologicznych ubrań i kosmetyków, ale zamiast o innowacji powinniśmy mówić raczej o wielkim powrocie. Ludzie wykorzystywali konopie do produkcji płótna, oleju i innych pożytecznych surowców od tysięcy lat. Konopie rosną szybko, w przeciwieństwie do bawełny nie potrzebują szkodliwych nawozów, wystarcza im niewielka ilość wody. W Polsce ubrania z domieszką włókna konopnego proponuje m.in. czeska outdoorowa Hannah, ale konopie nie muszą być zarezerwowane tylko dla sportowców…

          Zdjęcia: Mika Machida

          Comments Off

          kenpanda1

            Moja nowa ulubiona marka sportowa czyli Ken Panda – bluzy i spodnie z ekologicznej bawełny, made in Berlin. I te nadruki! Od roślinnych zawijasów przez owocowe szaleństwa, od napisów po… misie panda, rzecz jasna. Dla chłopców i dziewczynek, dużych i zupełnie małych.

              pandaA tymczasem “matronka” marki, czyli panda wielka ciągle na liście zagrożonych gatunków przygotowanej co roku przez WWF, obok tygrysa, nosorożca czy goryla. Zajrzyjcie na stronę WWF, żeby przeczytać więcej i dowiedzieć się, co możecie zrobić, żeby im pomóc! Swoją drogą, trochę mnie rozczarowało, że w dziale “Jak możesz pomóc” są wymienione tylko różne formy wsparcia finansowego. Bez kasy niczego nie da się dla pand zrobić? Nie wierzę.

                ciuchy: Ken Panda

                Comments Off
                Pages: Prev 1 2 3 Next
                « Previous Entries Next Entries »