AMY&PINK

otwarte oczy otwarty umysł otwarta szafa

 
RSS Feed

W mediach kolejny skandal dotyczący łamania praw pracowniczych. Łatwo oburzyć się słysząc, że po raz kolejny wielkie marki (tym razem akurat Next, Gap i Marks&Spencer) zostały przyłapane na współpracy z fabrykami w Indiach, które zmuszają ludzi do pracy 16 godzin na dobę i płacą im grubo poniżej obowiązującej płacy minimalnej. Łatwo wzruszyć się oglądając zdjęcia dzieci, których rodzice pracują od rana do nocy i czytając wypowiedzi pracowników, którzy za swoją ciężką pracę dostają nędzne grosze, a związki zawodowe określają ich los jako niewolnictwo.

Oczywiście wszystkie trzy marki natychmiast rozpoczęły własne dochodzenia w tej sprawie, czasy chowania głowy w piasek się skończyły. Wszystkie potwierdziły swój szacunek dla praw pracowniczych i przedstawiły procedury, które wykorzystują do monitoringu dostawców (a nie jest to zadanie łatwe, bo taki Marks&Spencer w samych Indiach współpracuje z 92 fabrykami, a ta przedstawiona w artykule odpowiada za 1% ich produkcji). Czyli do następnego skandalu mamy spokój?

Niekoniecznie. Jak słusznie pisze Lucy Siegle w Guardianie, kolejnym skandalom winni jesteśmy my i nasze uwielbienie dla taniej, szybkiej mody. To nasze oczekiwania każą popularnym markom przyciskać swoich dostawców, którzy z kolei wyzyskują swoich pracowników, których tak nam przecież szkoda. W ostatnich latach wiele kampanii zachęcało nas do mówienia firmom, że chcemy, żeby przestrzegały praw człowieka i nie niszczyły środowiska. One już to wiedzą.

Ale teraz musimy im pokazać, że mówimy serio. Kiedyś w modzie istniały dwa sezony, dzisiaj niektóre marki przygotowują 30 do 50 mini-kolekcji w ciągu roku. A my przyzwyczailiśmy się już do koszulek za 20 złotych i sukienek za 50. W takim tempie i za taką cenę nie da się produkować z poszanowaniem praw pracowniczych. Nie ma co się oszukiwać. Jeśli nie przestaniemy bezmyślnie kupować tanich ciuchów (a tak się teraz dzieje, jeśli co roku 2 miliony ton tekstyliów lądują na wysypiskach), to wiele jeszcze skandali przed nami.

Zadanie domowe: Ile jest w Waszej szafie rzeczy, które mają więcej niż 10 lat?

Polecam lekturę artykułów w Observerze i Guardianie

0 comments »

To, co widzicie poniżej to nie zdjęcie z kolejnej wymienialni, ale nowa instalacja Christiana Boltanskiego, otwarta w zeszłym miesiącu w Park Avenue Armory w Nowym Jorku. No Man’s Land to ogromna, postindustrialna przestrzeń wypełniona 30 tonami używanych ubrań, które są przerzucane przez wielki dźwig w ciszy przerywanej tylko biciem serca.

boltanski_nomansland

Ubrania zostały wypożyczone od hurtowni używanych ubrań z New Jersey, która codziennie zbiera 70t (!) ubrań, z których większość jest następnie wysyłana na rynek afrykański, często niszcząc w ten sposób lokalny przemysł.

Kupujemy i wyrzucamy, wyrzucamy i kupujemy, rzeka ubrań, która nie może przecież wzbierać w nieskończoność. A gdyby tak wybrać obieg (prawie) zamknięty, jezioro zamiast rzeki, barwną przeszłość zamiast nudnej biało-czarnej metki? Spróbujmy.

Za: Broken City Lab/C-Monster

0 comments »

Ogłoszeń nadwiślańskich ciąg dalszy. Polska Zielona Sieć wystartowała ostatnio z nowym projektem poświęconym odpowiedzialnej modzie właśnie w ramach europejskiej kampanii Wearfair. Zachęcamy do obserwowania, co u nich słychać – na razie wprawdzie jeszcze niewiele się dzieje, ale już niedługo przewodnik odpowiedzialnej mody, szkolenia i spotkania, a nawet pierwszy polski Ethical Fashion Week!

A w najbliższy weekend w Warszawie, oprócz Dekonsumpcji (obecność obowiązkowa!), żoliborskie Rękoczyny – pchli targ, produkty Fairtrade i moje ukochane Incarnations. Oby nie w strugach deszczu…

I przepraszam za ciszę ostatnio, ale czasem w biurze nie tylko upcycling.

0 comments »
Pages: 1 2 3 4 Next
« Previous Entries